Mój debiut na BMW Półmaraton Praski

Tak udało się. Wystartowałem i ukończyłem półmaraton zgodnie z planem: mój czas to 1:56:01. Mimo wcześniejszych problemów z kolanem wszystko zakończyło się pomyślnie. Problem z kolanem, o którym pisałem w poprzednim poście – zobacz tutaj niestety skutecznie wpłyną na mój system przygotowań do tego występu. Wypadły mi prawie 2 tygodnie treningów ale ostatecznie wszystko poszło zgodnie z planem. Ukończyłem bieg z czasem poniżej 2 godzin i jestem bardzo zadowolony. Obawiałem się trochę czy w czasie biegu nie odezwie się kolano a dodatkowo im bliżej startu to odczuwałem coraz większy niepokój czy moje założenia na start są prawidłowe. Ostatecznie postanowiłem wystartować tempem 5:45 a po 2-3 km przejść na założone tempo 5:35. Końcówkę planowałem pobiec trochę szybciej tak aby ostatecznie wbiec na metę przed upływem 2 godzin.

Na starcie ustawiłem się w strefie 2:00 ale ku mojemu ździwieniu mimo, że stałem w pierwszej linii nie widziałem wogóle pacemakerów, którzy mieli nas prowadzić na czas 2 godziny. Pierwsze 2 km pobiegłem zgodnie z założeniami wolniej (a było to dużo wolniej niż średnia przyjęta przez zająca na 2h ) dlatego też  baloniki z napisam 2:00 zobaczyłem dopiero po około 15 km. Ponieważ od 3 km utrzymałem równe średnie tempo w okolicach 5:27 udało mi się dogonić baloniki a potem lekko je wyprzedzić. Koło 17 km będąc super zadowolonym, że super mi się biegnie i powoli wyprzedzam kolejnych zawodników ze zdziwieniem zobaczyłem  obok siebie kolegę z jednym z baloników, który do 20 km biegł koło mnie. Zdziwiłem się bo myślałem, że biegnę szybciej niż na końcowe 2 godziny i nic nie wskazywało, że zwolniłem na tyle, że balon już mnie dogoniły. Dopiero po chwili z rozmów kolegi z balonami z innymi biegaczami dowiedziałem się, że on biegnie na czas 1:58. Po minięciu 20 km udało mi się trochę przyspieszyć i ostatecznie zakończyłem bieg z czasem 1:56:01.

Podsumowując bieg muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony. Zrealizowałem plan, co interesujące nie zaliczyłem ściany, o której tak wiele słyszałem – być może jest to spowodowane, że przyjąłem właściwe tempo i byłem dobrze przygotowany a może tym że koło  15 km zjadłem jeden żel, udostępniony prez organizatora dla uczestników biegu i  2 „gryzy” banana.

Gdyby nie przerwy w treninagch i w sumie brak długich wybiegań w sierpniu to może udało by się pobiec bliżej 1:50 ale to nieważne. Grunt, że debiut w półmaratonie był udany.

Statystyki wyglądają nastepująco:

bmw

Statystyki z poszczególnych km:

bmw2

Zastanawiam się teraz jak zakończyć sezon. Jako ostatnią imprezę chciałbym zaliczyć Bieg Niepodległości w Warszawie i w sumie to jest proste. Zastanawiam się natomiast czy wystartować w jeszcze jednym półmaratonie w październiku np w I Cracovia Półmaraton – 26 października albo w  II Półmarat Bydgoski – 19 października. Mając ponad 6 tygodni mogę spokojnie doszlifować formę bez zbytniego forsowania mojego kolana i zamknąć sezon z większym przytupem :). Musze pomyśleć i porozmawiać z fachowcami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wprowadź prawidłową wartość: *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.