W niedzielę 1 czerwca wybrałem się na otwarty trening przygotowujący do półmaratonu praskiego. Trening jest prowadzony przez instruktorów z klubu 12tri.pl, do którego ja również niedawno się zapisałem. Trening odbywał się w okolicach Agrykoli w Warszawie – zdjęcia dostępne tutaj. Spotkaliśmy się na stadionie na którym zrobiliśmy rozgrzewkę a potem ćwiczyliśmy podbiegi na górce na ulicy Agrykoli. Górka ta jest dobrze znana biegaczom z Warszawy oraz wszystkim, którzy kiedykolwiek startowali w jakimś dłuższym biegu w Warszawie. Trasa większości imprez biegowych prowadzi przez tę górkę bo jest ona naprawdę dobrym sprawdzianem wytrzymałości biegaczy.
Z racji tego, że określiłem się jako średnio zaawansowany miałem do pokonania 8 razy podbieg do piatej latarni (licząc latarnie po prawej stronie stojąc na dole). Biegało się super i ostatni podbieg zrobiłem dość szybko. Potem rozciąganie i powrót do domu. W niedzielę wieczorem stwierdziłem jednak, że trening był mocniejszy niż się wydawało bo ciagle mnie jeszcze bolą nogi po tych podbiegach, po prostu czułem duże zmęczenie.
Dzisiaj wyszedłem na normalny trening i po drugim kilometrze stwierdziłem, że niestety moje nogi jeszcze czują niedzielne podbiegi. Bolały mnie mięśnie przy piszczelach, aż do przyczepu pod kolanami. Z założonego tempa 5:45 nic nie wyszło, większość trasy pokonałem średnim tempem 6.05. Niby nie jest źle ale jednak muszę zwrócić większą uwagę na trening siłowy i jak widać muszę biegać więcej podbiegów bo mam poprostu słabe nogi :). Muszę dokładnie sprawdzić jak się nazywaja mieśnie idace przy piszczelach, z przodu nogi i wzmocnić je ćwiczeniami. W planie na półmaraton, który właśnie przygotowuję także uwzględnię podbiegi jako jeden z kluczowych elementów treningu bo jak widać jest w tym temacie wiele do zrobienia.
Teraz odpoczywamy bo w czwartek kolejny trening – już nie mogę się doczekać 🙂